stycznia 04, 2021

Wygraj z lękiem - mechanizm lęku

 

Nagranie do odsłuchania lub pobrania. Jak wolisz. 

Mechanizm lęku

        Lęk jest reakcją organizmu na zagrożenie. Realne lub te, wytworzone przez twój umysł.
Włącza ci się wtedy pierwotny, zakorzeniony w podświadomości mechanizm : ucieczka lub walka. Kiedyś mechanizm ten był potrzebny naszym przodkom do tego, by przetrwać i ocalić życie. Czy to starcie z drapieżnikiem – w przypadku ludzi pierwotnych, czy ratowanie swojego życia podczas wojny czy też współcześnie niespodziewane spotkanie w nocy na ulicy kogoś, kto chce cię skrzywdzić.

Jak zapewne wiesz, sporo rzeczy jest przekazywanych genetycznie – pozostaje w tzw. pamięci genetycznej.
Czym jest owa pamięć?
Otóż jest to pamięć, obecna w twoim momencie urodzenia, a składają się na nią zachowania wspólne dla danego gatunku – w twoim przypadku człowieka – nagromadzone przez poprzednie pokolenia i składowane w kodzie genetycznym. Tak więc rodzisz się, mając już w podświadomości zakodowane pewne wzorce. W tym ów mechanizm ucieczki – walki.

Obecne czasy są spokojniejsze od tych, w których żyli nasi przodkowie. Nie musisz uciekać przed drapieżnikami, możesz poruszać się ulicami, bez obawy, że nagle coś cię pożre. Nie musisz chować się w schronie, by przeczekać nalot, nie musisz obawiać się, że nagle trafisz na łapankę czy zza rogu zastrzeli cię nieprzyjaciel.
Tak więc by przeżyć, nie musisz już być aż tak czujny jak we wcześniejszych czasach.

Jednak twój umysł nie zawsze jest w stanie to zrozumieć i odpuścić. Przez wieki w kodzie genetycznym miał przekazywane, by za wszelką cenę chronić twoje życie. I teraz, kiedy zagrożenie jest zdecydowanie mniejsze, nie do końca umie się w tym odnaleźć. Jednym słowem zaczyna wariować, wyszukując jakiekolwiek zagrożenia, już na zapas.

Abyś łatwiej mógł to zrozumieć – wyobraź sobie sytuację, kiedy boleśnie okłamuje cię bliska ci osoba. Robi to raz, drugi, trzeci – przestajesz ufać tej osobie i nie wierzysz w jej słowa. Nie chcesz już cierpieć z powodu kłamstw. Jednak twój umysł koduje sobie, że drugi człowiek kłamie i zaczynasz podchodzić z rezerwą do innych ludzi. Nawiązując nową znajomość, podświadomie nastawiasz się na to, że ten ktoś znowu będzie kłamał. Chociaż nie znasz tej osoby, to twój umysł z góry zakłada, że skrzywdzi cię kłamstwami. Mózg jest już przygotowany na takie wydarzenie i niezbyt podoba mu się, że mogłoby być inaczej. Bo póki co, nie wie czego może dotyczyć to „inaczej”. A brak zaufania już zna. Wygodniej mu korzystać z tego co zna. Chce cię uchronić przed rozczarowaniem, skrzywdzeniem.
I potrzebujesz czasu, żeby zmienić swoje podejście do nowej znajomości i zaufać tej drugiej osobie.
Tak samo jak potrzebujesz czasu, by zmienić myślenie i wyjaśnić mózgowi, że mechanizm ucieczki lub walki można zmodyfikować i nie odpalać go na chybił trafił w bezpiecznych dla ciebie sytuacjach.

Co dzieje się z twoim organizmem gdy umysł włącza mechanizm?
Przede wszystkim gwałtownie zaczyna wydzielać się adrenalina. Twoje serce zaczyna szybciej bić, mięśnie spinają się, oddech przyspiesza, źrenice rozszerzają się, układ pokarmowy spowalnia, a ty się pocisz i czujesz jak całe twoje ciało pulsuje. Drżące z napięcia mięśnie gotowe są do użycia, ale nie zawsze jest potrzeba by ich natychmiast użyć.
Te objawy mają ci pomóc w ucieczce lub walce. Umysł chce, byś przetrwał za wszelką cenę. Twoje ciało jest teraz gotowe do tego, by odeprzeć atak, albo uciec z prędkością błyskawicy.

Zapewne kojarzysz informacje, w których np. potrącony pieszy oddala się z miejsca wypadku – jego organizm jest pod wpływem adrenaliny (szoku) i nawet nie czuje bólu. Słyszałeś też zapewne o przypadkach, kiedy delikatna kobieta, w sytuacji zagrożenia życia jej dziecka, potrafi walczyć jak lwica.
Kiedy zdarza to się w sytuacji realnego zagrożenia – ów mechanizm jest wielce pożądany i faktycznie pozwala przetrwać, ocalić życie czy zdrowie.

Na szczęście takie realne zagrożenia zdarzają się coraz rzadziej. A ponieważ twój umysł był do nich przyzwyczajony od wieków, teraz, jak już wspominałam, wariuje. I szuka ich, wypatruje, przygotowuje twoje ciało, byś w każdej chwili był gotowy, a tu... nic. Zero zagrożenia. Twój organizm jest gotowy do ucieczki lub walki, ale nie ma takiej potrzeby.
Siedzisz spokojnie np. w autobusie, a twój mózg włącza mechanizm. I czujesz jak twoje serce zaczyna bić szybciej, coraz trudniej ci się oddycha, obraz nagle jest dziwnie wyostrzony, ręce są lodowate, pocisz się, mięśnie zaczynają drżeć. Nie ma realnego zagrożenia, ale mózg uznał, że na wszelki wypadek włączy mechanizm. Bo może coś się wydarzy.

Jeśli nie zdajesz sobie sprawy z niektórych funkcji twojego umysłu, zaczynasz być przerażony tym co się dzieje. Wpadasz w panikę, odczuwasz strach przed np. zemdleniem, zawałem, śmiercią. Boisz się, że nikt ci nie pomoże, albo wręcz przeciwnie – wydaje ci się, że wszyscy widzą co się z tobą dzieje i przyglądają się, co dodatkowo cię stresuje. Masz tego serdecznie dosyć.
Następnym razem zanim wsiądziesz do autobusu, trzy razy się zastanowisz, a twój umysł przypomni ci jak źle się czułeś podczas ostatniej podróży.
I znowu zaczynasz się bać, chociaż autobus jeszcze nawet nie podjechał na przystanek, albo nawet nie wyszedłeś z domu!
Zaczynasz wpadać w spiralę lęku przed lękiem. Błędne koło.
Na wszelki wypadek porzucasz myśl o jakiejkolwiek podróży autobusem. Chwilowo twój umysł to zadowala.
Niestety takie zabezpieczające zachowanie jak unikanie miejsc czy osób, przy których poczułeś lęk, tylko nakręca bardziej tę spiralę.
Bo pamiętaj, że twój umysł jest przyzwyczajony przez wieki do tego, że zagrożenia były częste.
A skoro teraz znowu nie widzi żadnego zagrożenia? No cóż... nie widzi, więc na wszelki wypadek trzeba jakiegoś poszukać... żebyś przetrwał w tym świecie. I ponownie włącza mechanizm ucieczki lub walki. A jako, że większość z nas posiada sporą wyobraźnię, to mózg ma spore pole do popisu, jeśli chodzi o wynajdywanie nierealnych zagrożeń.

Mam dla ciebie dwie wiadomości. Dobrą i złą. 

Zła jest taka, że na uruchomienie mechanizmu w większości pracujesz ty sam. Swoim sposobem myślenia czyli negatywnymi przekonaniami i blokadami, którymi masz naładowaną głowę, trybem życia – nerwowo, w stresie, z brakiem aktywności fizycznej czy też błędnym odżywianiem, w tym korzystaniem z wielu używek.
Kiedy żyjesz w stresie, twój mózg będzie za każdym razem szukał zagrożeń i włączał mechanizm. Bo jeśli jesteś spięty, zdenerwowany, przepełnia cię złość, to coś się dzieje. Umysł nie do końca wie co (czasami nawet ty sam nie wiesz, bo nie masz czasu i ochoty zagłębiać się w siebie), ale na wszelki wypadek trzeba się przygotować. Tak więc trwa w gotowości. Bach – włączyć mechanizm. Chwila spokoju i bach – włączyć mechanizm. I tak w kółko.

Z jednej strony żyjemy w lepszych czasach niż nasi przodkowie, bardziej spokojnych, jeśli chodzi o zagrożenia typu drapieżniki, dzikie zwierzęta, rozbójnicy na drogach, wojny, gdzie podstawowym zadaniem było przetrwanie. A przetrwać można było najłatwiej grupą (w stadzie), w rodzinie, pośród przyjaciół, współpracowników.

Z drugiej strony obecne czasy wymuszają na nas szybkie tempo życia, wskakiwanie w wyścig szczurów, cały czas pędzimy na adrenalinie, byle szybciej, byle prędzej. Gwałtowny wzrost, urbanizacja, nagły postęp, rozwija się technologia, za którą część społeczeństwa podąża za wszelką cenę.
Czasami nie wiemy nawet za czym gonimy, ale biegniemy, bo biegną inni.
Mamy coraz mniej czasu dla siebie i bliskich. Oddalamy się od rodziny, przyjaciół. Stado nie jest już nam potrzebne do przetrwania.
Zamiast rozwiązywać problemy, wymieniamy daną osobę czy rzecz na nowe. Unikamy bliskości, zaangażowania, współpracy.
Pandemia po części zmusiła nas do zwolnienia tempa życia. Jednak spowodowało to dodatkowy stres. Nagle trzeba odnaleźć się w stadzie, którego zdawało się już nie potrzebowaliśmy. Nagle trzeba przestać biec, wyskoczyć z tego kołowrotka, co dla wielu jest szokiem.
Umysł nie nadąża za tym, ale dzielnie próbuje. I co robi? Cyk – mechanizm uruchomiony. Cyk – zagrożenie czy nie, trzeba włączyć mechanizm.
I spirala lęku kręci się w najlepsze.

Dobra wiadomość to ta, że nad tym mechanizmem da się zapanować, tak by móc żyć bez lęku i cieszyć się życiem.
Ale czy to zrobisz, to już zależy wyłącznie od ciebie. Bo nie ma się co czarować. To nie stanie się w magiczny sposób na pstryknięcie palcami. Wręcz przeciwnie będzie wymagało pracy nad sobą, zmiany sposobu myślenia, trybu życia.
Po prostu nie da się zmienić zakodowanych przez wieki reakcji i wzorców w jeden dzień czy tydzień.
Jeśli chcesz wygrać z lękiem, musisz po prostu dać sobie czas na poznanie siebie, pracę nad sobą.

Owszem, możesz przytłumić ten mechanizm poprzez farmakoterapię. Jak długo będziesz łykać tabletki, tak długo będzie to działało. Ba, podziała nawet jakiś czas po odstawieniu tabletek. Ale co dalej? Co potem?
Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo szybko wraca się do punktu wyjścia. Tego sprzed farmakoterapii. Bywa, że jest nawet gorzej, bo umysł przyzwyczajony do długotrwałej zewnętrznej stymulacji zaczyna jeszcze bardziej wariować. A ty jesteś coraz bardziej przerażony tym co się dzieje z tobą, lękami, twoją głową.
I odpala mechanizm raz za razem.

Mam nadzieję, że teraz lepiej rozumiesz jak działa twój instynkt przetrwania i mechanizm ucieczki lub walki.
Co z tymi wiadomościami zrobisz – zależy tylko od ciebie.


Ewa Thori Urbańska


Dołącz

Zapraszam Cię do Magii tworzenia. Stwórz swój świat na nowo!

Zapraszam Cię do Magii tworzenia. Stwórz swój świat na nowo!
Ewa Thori Urbańska

Losowe posty

Copyright © 2016 Twoja Ostoja , Blogger