Zapraszam Cię do Magii tworzenia. Stwórz swój świat na nowo!

Zapraszam Cię do Magii tworzenia. Stwórz swój świat na nowo!
Ewa Thori Urbańska

lutego 13, 2018

Gdy nastolatek pyskuje cz.1


Zapewne nieraz przeżyłaś w życiu sytuację, w której twój nastolatek zamiast spokojnie wyrazić swoje zdanie, objawiał je tobie, a przy okazji najbliższej okolicy w sposób głośny i burzliwy.
Być może czułaś się w tym momencie wściekła. Jakim prawem dzieciak ośmielił się na to! Po tym wszystkim co dla niego robię!
Być może pomyślałaś sobie: ja tu się zaharowuję, żeby tylko miał lepiej, a smarkacz pyskuje! Nie docenia tego co ma! Szlaban na telefon, komputer, telewizję, internet i skończy się pyskowanie!
Być może poczułaś się najzwyczajniej w świecie bezsilna. Wróciłaś zmęczona z pracy, chciałaś odpocząć chwilę zanim zabierzesz się do domowych obowiązków, a tu jeszcze to! Krzyczące, zbuntowane dziecko, któremu coś nie odpowiada. Miałaś wszystkiego dosyć i najchętniej powiedziałabyś: niech no tylko ojciec wróci.

Niestety, tak to bywa gdy nastolatek pyskuje.



Masz wrażenie, że nic się dla niego nie liczy

Burzę hormonów, której doświadcza twoje dziecko w okresie dojrzewania można porównać do rozszalałego sztormem oceanu. Ono samo zaś jest żeglarzem na niestabilnej łódeczce, która niczym piłeczka pingpongowa odbija się od wysokich fal. Może zaleją ją, wciskając głęboko w otchłań?A może zepchną wprost na ostre, podwodne skały?
Twój młody żeglarz marzy o dotarciu do bezpiecznej przystani, w której mógłby zakotwiczyć. Obolałe ręce z trudem utrzymują ster, czasami go puszczają. Zmęczone oczy wypatrują wyspy, do której można przybić. Silny wiatr miota łódeczką w różne strony, odbierając nadzieję na ratunek.
Tymczasem żeglarz chce tylko przetrwać. I robi wszystko, by tego dokonać. Dlatego możesz mieć wrażenie, że nic innego się dla niego nie liczy, poza nim samym.

Oceaniczne towarzystwo

Ocean obfituje w żeglarzy i łódeczki. Podczas sztormu miotane wiatrem, rzucane przez fale, wpychane pod wodę, by znów za chwilę wynurzyć się na powierzchnię. Większość pragnie dobić do spokojnego brzegu i stara się tam dotrzeć obojętnie jakim i czyim kosztem.
Część żeglarzy wypada z łódek, bywa, że toną nim nadejdzie pomoc. Bywa, że pożre je oceaniczny drapieżnik.
Ci, którzy wciąż walczą z nawałnicą, dzielą się swoimi doświadczeniami, niekoniecznie przydatnymi dla innych, ale żaden z żeglarzy nie zwraca w tamtej chwili na to uwagi.
Liczy się tylko jedno. Przetrwanie.
Oceaniczne towarzystwo, współtowarzysze niedoli są pewnego rodzaju pocieszeniem dla twojego żeglarza. Przecież nie tylko on znalazł się w takiej sytuacji. Nie ma więc co się dziwić, że próbuje przetrwać, korzystając z wymiany doświadczeń.

Wyspa w zasięgu wzroku

Wyobraź sobie, że jesteś takim zmęczonym młodym żeglarzem. Nie wiesz kiedy ustanie sztorm, nie wiesz dokąd fale niosą twoją łódkę, nie wiesz czy nie rozbijesz się o skały. Nie wiesz czy nie utoniesz, albo nie zostaniesz śniadaniem dla drapieżnika. A może zaatakuje cię żeglarz z innej łódki? W oddali dostrzegasz niewyraźny kształt stałego lądu. Wyspa!
Wyspa jest w zasięgu wzroku! Starasz się więc dopłynąć tam jak najprędzej. Wytężasz siły, mobilizujesz się, dajesz z siebie wszystko po to, by osiągnąć swój cel. Jesteś już coraz bliżej. Widzisz już swoją przystań. Pojawia się myśl: Hurra! Udało się! Stały ląd!

Ktoś odebrał ci nadzieję

Podpływasz bliżej i zauważasz, że wyspa otoczona jest gęstą siatką, a na budce pilnującego jej strażnika ktoś wywiesił regulamin, w którym roi się od zakazów, nakazów, poleceń, przymuszeń. Połowy z nich nie rozumiesz. Masz ochotę krzyczeć, wrzeszczeć. Ba! Masz ochotę zamordować strażnika, byle tylko dotrzeć do bezpiecznego brzegu. Tyle się namęczyłaś, a teraz gdy już jesteś prawie u celu, ktoś odebrał ci nadzieję?
Odpuszczasz sobie morderstwo, ale swój żal, gniew, wściekłość wyrażasz krzykiem i wrzaskiem.

Czyż nie tak robi twój nastolatek?

Poczucie krzywdy

Próbujesz rozmawiać ze strażnikiem, tłumaczyć, prosić go czy nawet błagać. Jednak pozostaje nieugięty. Stuka palcem w regulamin i kręci przecząco głową. Czujesz się zawiedziona, rozczarowana, sfrustrowana. A pod tymi uczuciami wrze gniew i wściekłość. Tyle wysiłku na nic! Wyspa, która dawała nadzieję na bezpieczną przystań, okazała się nieprzyjazna i wroga. Najchętniej rozniosłabyś ją w drobny pył!
Po co ktoś postawił tam strażnika? Po co ktoś wywiesił tak surowy regulamin? Spoglądasz to na siatkę oddzielającą cię od wyspy, to na szalejący na oceanie sztorm. W głębi ducha czujesz jedno wielkie poczucie krzywdy i niezrozumienia. W twojej głowie rodzi się myśl: trzeba poszukać gdzie indziej...

Część drugą znajdziesz TU:


Pozdrawiam serdecznie
Ewa "Thori" Urbańska

Podziel się wpisem z przyjaciółmi :) 

Dołącz

Losowe posty

Copyright © 2016 Twoja Ostoja , Blogger